Wybory w USA, debiut Anthropic i kryzys Europy pod lupą inwestorów
Listopad przynosi inwestorom trzy nakładające się na siebie wydarzenia o globalnym znaczeniu: amerykańskie wybory śródokresowe, które mogą pozbawić Donalda Trumpa większości w Kongresie, zapowiadany największy debiut giełdowy świata - spółki Anthropic - oraz pogłębiający się kryzys gospodarczy i społeczny w największych państwach Europy. Taki obraz nakreślili Paweł Blajer i Igor Janke w kolejnym odcinku programu „Portfel Otwarty", łączącego analizę polityczną z interpretacją reakcji rynków.
Wybory śródokresowe i ryzyko paraliżu władzy w USA
Pierwszym tematem były amerykańskie wybory śródokresowe (midterms), w których odnawiana jest cała Izba Reprezentantów - 435 mandatów - oraz około jednej trzeciej składu Senatu. Jak przypomniano, kadencja wybieranych senatorów trwa sześć lat, a cała konstrukcja ma „pozwalać regularnie kontrolować silną, bardzo silną władzę prezydenta”.
Stawka jest wysoka, ponieważ republikanie dysponują dziś większością w obu izbach, choć - jak zaznaczył Janke - „nie wszyscy dzisiaj wśród republikanów są zwolennikami Donalda Trumpa". Według sondaży przewaga partii prezydenta jest w obu izbach minimalna. Ewentualna porażka oznaczałaby, że Trump „nie będzie mógł prowadzić swojej polityki gospodarczej", bo to Kongres sprawuje realną władzę nad ustawami, budżetem i podatkami.
Rozmówcy zgodzili się, że scenariusz utraty większości jest prawdopodobny, a jego skutkiem byłby „większy paraliż władzy" w polityce wewnętrznej. Jednocześnie uznali ryzyko impeachmentu za czysto teoretyczne - do jego przeprowadzenia potrzebna byłaby większość, której opozycja dziś nie ma.
Istotna różnica dotyczy polityki zagranicznej. Zdaniem Janke nawet osłabiony w Kongresie prezydent zachowa w niej dużą swobodę: „jeśli chodzi o zakończenie wojny, prowadzenie polityki zagranicznej, to jest w gestii prezydenta". Kongres może jednak utrudniać nakładanie i znoszenie sankcji, co przełoży się na dodatkową niepewność rynkową.
Iran, Izrael i presja na ceny ropy
Drugim wątkiem były napięcia na Bliskim Wschodzie i ich wpływ na rynek surowców. Blajer, powołując się na analizę dostępną na platformie partnera programu, wskazał, że ceny ropy pozostają silnie uzależnione od decyzji amerykańskiego prezydenta.
Trwającą osiem miesięcy wojnę z Iranem opisano jako konflikt kosztowny i nierozstrzygnięty. „Stany Zjednoczone są potęgą. Są wielokrotnie silniejsze od Iranu i nie mogą sobie poradzić z Iranem" - ocenił Janke. Ceny ropy wzrosły wskutek problemów z cieśniną Ormuz, przez którą płynie znaczna część światowego transportu surowca.
Dodatkowym źródłem ryzyka jest cieśnina Bab al-Mandab oraz ataki jemeńskich bojowników Huti na saudyjskie instalacje koncernu Aramco i lotniska. Rozmówcy podkreślili skalę zależności Europy od tych szlaków - przez cieśninę Bab al-Mandab ma docierać znaczna część dostaw trafiających codziennie do Unii Europejskiej.
Osobno omówiono sytuację w Izraelu po niedawnych wyborach. Likud Benjamina Netanjahu zdobył najwięcej mandatów w Knesecie, lecz bez bezwzględnej większości, między innymi z powodu wysokiej frekwencji w społeczności arabskiej. Zdaniem Janke konflikt na Bliskim Wschodzie trwa niezależnie od tego, kto rządzi: „konflikt na Bliskim Wschodzie jest niezależnie od rządów", a Izrael postrzega Iran jako „swoje śmiertelne zagrożenie".
Sztuczna inteligencja: pytanie o bańkę przed debiutem Anthropic
Trzecim filarem rozmowy była kondycja sektora technologicznego. Notowania dużych koncernów spadają, co rozmówcy wiążą ze słabszymi wynikami i rosnącym sceptycyzmem wobec rentowności sztucznej inteligencji.
Blajer sformułował kluczową tezę: usługi AI mogą być zbyt tanie wobec kosztów ich tworzenia. Posłużył się porównaniem do piekarni, która wypieka doskonały chleb, lecz zarabia na nim zbyt mało. Pakiety abonamentowe - przywołał przykład subskrypcji za sto dolarów z dużą pulą tokenów - „z punktu widzenia tego dostawcy, czyli producenta, (…) to nie jest wysoki przychód".
Centralnym wydarzeniem listopada ma być, według rozmówców, największa na świecie emisja akcji i debiut giełdowy spółki Anthropic, właściciela modelu Claude. Narzędzie to opisano jako działające odmiennie od konkurencji i intensywnie wykorzystywane przez firmy informatyczne. Słaby debiut mógłby jednak podważyć zaufanie do całego sektora i otworzyć „inną erę na rynku finansowym".
Pojawiło się tu porównanie do bańki internetowej z 2000 roku. Blajer przytoczył opinię doświadczonego inwestora, który miał powiedzieć, że mechanizm jest ten sam: „Pompujemy, pompujemy, pompujemy", po czym „następuje taki moment, że wszyscy odkrywają, że król jest nagi". Janke bronił odmiennego stanowiska, uznając przemianę za realną: „ta zmiana (…) jest, to jest rewolucja nieprawdopodobna". Spór sprowadził do pytania nie o samą technologię, lecz o skalę wyceny spółek. Paradoksalnie, mimo spadków na giełdach, dolar pozostaje mocny - co rozmówcy przypisali globalnej ucieczce kapitału do bezpiecznej waluty.
Europa: inflacja, zadłużenie i protesty
Ostatnią część poświęcono Europie, której tłem - zdaniem Janke - jest inflacja. Największą zmienność cen przynoszą dziś żywność oraz paliwa. We Włoszech doprowadziło to do strajku generalnego i protestów kierowców oraz właścicieli firm transportowych, którzy zapowiedzieli, że przestaną tankować. W piątek protesty objęły kilkadziesiąt miast.
Jeszcze poważniej rozmówcy ocenili sytuację Francji. „We Francji jest chaos" - stwierdził Janke, wskazując na gigantyczne zadłużenie, wysokie koszty obsługi długu oraz napięcia społeczne i polityczne. Opisał kraj jako państwo z rozbudowaną administracją i silną armią, które „kompletnie sobie nie radzi". Na ulice wychodzą nie tylko demonstranci sprzeciwiający się prezydentowi Emmanuelowi Macronowi, lecz także - jak ujął - „trzecie pokolenie migrantów", podpalające szkoły, urzędy i budynki.
Rozmówcy umieścili te wydarzenia w szerszym kontekście zachodnioeuropejskim. Ich zdaniem napięcia związane z migracją i poziomem życia były przez lata ignorowane przez elity polityczne i mainstream medialny - nie tylko we Francji, lecz także w Niemczech, Austrii i Holandii - co sprzyjało wzrostowi partii radykalnych. W Niemczech proces ten przebiega spokojnie, we Francji przyjmuje formę przemocy ulicznej.
Kluczowy dylemat gospodarczy sformułowano następująco: napięcia społeczne tradycyjnie łagodzi się wydatkami publicznymi, lecz największe gospodarki Europy - Francja, Niemcy, Wielka Brytania, a także Polska - nie dysponują na to środkami. Dodruk pieniądza oznacza zaś wzrost inflacji; jako przykład przywołano Polskę, gdzie po pandemii inflacja zbliżyła się do 20 procent.
Wnioski dla inwestorów i szerszy kontekst
Zapytany o praktyczne konsekwencje, Janke doradził poszukiwanie podmiotów o największej odporności na politykę gospodarczą - niezwiązanych z zamówieniami publicznymi i niewrażliwych na nowe podatki. Za fundament inwestowania uznał bezpieczne instrumenty, obligacje i lokaty, a jako kluczową zasadę wskazał dywersyfikację geograficzną, obejmującą Azję i Stany Zjednoczone, a nie wyłącznie Europę.
Rozmówcy zwrócili uwagę, że osłabienie dużych gospodarek europejskich uderza również w Polskę - przez przemysł motoryzacyjny, dla którego polskie firmy są dostawcami, oraz przez sieci handlowe z kapitałem niemieckim. Mocny dolar przekłada się na słabe euro, a pośrednio także na słabszego złotego.
Program, utrzymany w konwencji łączącej politykę międzynarodową z analizą rynków, zapowiedziano jako cykliczny. Kolejny odcinek ma powstać już po amerykańskich wyborach i po weekendowych wydarzeniach w Europie - co, jak zaznaczyli prowadzący, może zmienić perspektywę oceny wszystkich trzech omawianych regionów.