Zamach w Krakowie. Sześć osób zginęło na rynku
W Krakowie doszło do najpoważniejszego ataku na przypadkowych ludzi w najnowszej historii Polski. Tragedię w specjalnym wydaniu na Kanale Otwartym, prowadzonym przez Igora Janke i Grzegorza Ślubowskiego, komentowali płk Piotr Lewandowski, gen. Roman Polko, były szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk oraz Adam Litwin. Około godziny 15.00 na rynek wjechało czarne Subaru, z którego wysiadł napastnik i zaczął strzelać do przechodniów. Bilans to sześć osób zabitych i co najmniej kilkanaście rannych. Sprawcą okazał się 24-letni obywatel Polski, mieszkaniec województwa świętokrzyskiego, zatrzymany i ciężko ranny podczas interwencji policji. Motywy pozostają nieznane.
Przebieg zdarzeń
Jak relacjonował jeden z uczestników programu, informacje o ataku pojawiły się tuż po godzinie 15.00. „Około godziny 15 samochód marki Subaru wjechał na rynek w Krakowie (…) nieznany wówczas sprawca zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów” - opisywał.
Napastnik został obezwładniony przez funkcjonariusza policji, który sam odniósł ciężkie rany. Drugi policjant biorący udział w interwencji również został ranny. Sprawca trafił do szpitala.
W pierwszych godzinach po ataku pojawiały się sprzeczne doniesienia - między innymi o dwóch zamachowcach oraz o ukraińskim pochodzeniu sprawcy. Policja zdementowała informację o drugim napastniku. Ustalono, że działał obywatel polski, mieszkaniec Świętokrzyskiego, strzelający z karabinka AR-15, na który miał pozwolenie do celów sportowych.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zdementował krążące w sieci sugestie, jakoby sprawcą był żołnierz. W opublikowanym komunikacie napisał, że „mężczyzna nie był i nie jest żołnierzem Wojska Polskiego i nigdy nie miał nic wspólnego z wojskiem”.
Ocena reakcji policji
Uczestnicy rozmowy zgodnie ocenili postawę funkcjonariuszy jako wyjątkowo zdeterminowaną. Były szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk stwierdził, że „policja zareagowała bardzo dobrze, nawet można powiedzieć bohatersko”. Podkreślił, że policjant, który zneutralizował napastnika, „pomimo odniesionych ran, jak się wydaje, był w stanie zaprzestać to, co robił ten napastnik”.
Generał Roman Polko, były dowódca GROM, zwrócił uwagę na dysproporcję między odwagą funkcjonariuszy a stanem ich przygotowania. „Policja wykazała się ogromną determinacją, poświęceniem (…) ale system szkolenia policji naprawdę to jest na trochę niskim poziomie” - ocenił.
Pułkownik Piotr Lewandowski zaznaczył, że doszło do konfrontacji „pistolet kontra karabinek”, w której funkcjonariusze mieli przewagę jedynie dzięki skróceniu dystansu. „Dobrze, że skrócili ten kontakt, no bo wtedy przewaga karabinka zmalała nieco” - mówił. Dodał jednak, że „żadne szkolenie nie zastąpi predyspozycji” do służby.
Lewandowski przestrzegał przed przedwczesną krytyką policji oraz przed medialną eskalacją wokół sprawcy. Zauważył, że pojawiły się już głosy kwestionujące działanie funkcjonariusza, który „jest niewątpliwym bohaterem”. Generał Polko odniósł się do tego samego zjawiska, przypominając badania o „symbiozie terrorystów i mediów” i obserwowanej skłonności części przekazów do „pompowania” sprawcy.
Spór o nakłady na bezpieczeństwo wewnętrzne
Centralnym wątkiem dyskusji stało się niedofinansowanie służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne. Piotr Krawczyk przytoczył dane budżetowe, wskazując na skalę rozbieżności.
„W tym roku na siły zbrojne przeznaczamy 198 mld złotych” - mówił. Dla porównania przywołał pozycję obejmującą policję, straż pożarną, Służbę Ochrony Państwa, służby specjalne oraz wydatki na sytuacje kryzysowe: „wydajemy 32 mld złotych”.
Krawczyk zwrócił uwagę na braki kadrowe w policji. „Mamy 100 tysięcy policjantów, niecałe, a mamy 22 tysiące wakatów” - podkreślił, zestawiając to z planami rozbudowy armii. Zaznaczył, że problemem jest nie tylko finansowanie, lecz także organizacja: „pieniądze nie są odpowiedzią na wszystko”.
Jego zdaniem po ewentualnym zakończeniu wojny na Ukrainie zagrożeń dla Polski może przybyć, także tych związanych z aktywnością rosyjskich służb. „Pierwszą linią obrony przed tego typu zagrożeniami będą właśnie polscy policjanci” - mówił, przypominając, że w reakcji na podpalenie hali na Marywilskiej pierwsi interweniowali strażacy.
Pułkownik Lewandowski zwrócił uwagę, że nakłady na służby w bieżącym roku zmalały. „Nakłady na nasze służby w tym roku nie to, że się nie zwiększyły, tylko się zmniejszyły” - stwierdził. Jako kluczowy element ochrony państwa wskazał „osłonę kontrwywiadowczą, osłonę wywiadowczą”, wykrywającą zagrożenia zanim dojdzie do ataku.
System szkolenia i wyposażenie funkcjonariuszy
Rozmówcy wielokrotnie wracali do braków w infrastrukturze szkoleniowej. Generał Polko wskazywał na niedostatek nowoczesnych strzelnic umożliwiających ćwiczenia sytuacyjne. „Wyjazd na strzelnicę nie może być świętem, tylko standardem w szkoleniu” - argumentował, opisując, jak w GROM żołnierze strzelali codziennie, podczas gdy w policji „strzelanie to jest wielkie święto”.
Piotr Krawczyk zaznaczył, że możliwości szkoleniowe istnieją, lecz system jest niewydolny. Wskazał na zbyt krótki czas szkolenia podstawowego oraz na obciążenie funkcjonariuszy pracą przy licznych wakatach, przez co „komendanci nie kierują ich na te szkolenia, bo nie są w stanie realizować bieżących zadań”.
Adam Litwin, od lat prowadzący agencję ochrony i szkolenia, ocenił, że policjanci prewencji znajdują się w bardzo trudnej sytuacji w starciu z masowym napastnikiem. „Policjant prewencji z bronią krótką strzelający raz w roku jest bez szans w sytuacji masowego zabójcy” - zacytował przesłaną mu wcześniej opinię eksperta z branży. Jego zdaniem funkcjonariusze powinni szkolić się częściej i na broni, której realnie używają w służbie.
Lewandowski uzupełnił, że szkolenie powinno mieć charakter dynamiczny, a nie statyczny jak w strzelectwie sportowym. Zwrócił też uwagę na wyposażenie: pytał, czy radiowozy mają kamizelki odporne na amunicję karabinową oraz broń długą dostępną na miejscu interwencji.
Dostęp do broni i kwestia motywów
Uczestnicy rozmowy odnieśli się do spodziewanej debaty o dostępie do broni, zwłaszcza po potwierdzeniu przez Komendę Wojewódzką Policji, że sprawca posiadał pozwolenie. Lewandowski argumentował, że polskie przepisy nie są nadmiernie restrykcyjne, a procedura uzyskania pozwolenia „jest prostsza niż kurs na prawo jazdy”. Dodał, że na pozwolenie kolekcjonerskie można legalnie nabyć broń o znacznej mocy.
Adam Litwin ostrzegł, że sprawa „da paliwo jednej lub drugiej stronie, żeby używać tego argumentu”, apelując o ostrożność wobec niezweryfikowanych doniesień krążących w internecie. Przypomniał, że w Polsce broń posiada około 400 tysięcy osób, dysponujących około milionem egzemplarzy, a przypadki jej użycia w takich atakach pozostają „promilami”.
Co do motywów, rozmówcy zachowali powściągliwość. Krawczyk podkreślił, że „nie jesteśmy w stanie powiedzieć niczego pewnego”. Rozważał kilka hipotez - od radykalizacji przez skrajne środowiska, przez wpływ zewnętrzny, po chorobę psychiczną i chęć zyskania rozgłosu. „Na razie to są wszystko domniemania, jakieś poszlaki” - zastrzegł.
Dezinformacja i kontekst polityczny
Jednym z najmocniej wybrzmiewających wątków była dezinformacja towarzysząca tragedii. Prowadzący wskazał, że na czacie programu niemal natychmiast pojawiły się fałszywe informacje o ukraińskim pochodzeniu sprawcy, podawane jako pewnik. „To już jest wykorzystywane” - stwierdził.
Krawczyk potwierdził, że obce służby „wykorzystywały, wykorzystują i będą wykorzystywać” tego typu zdarzenia, zarówno tworząc sytuacje niebezpieczne, jak i „podbijając te, które dzieją się niezależnie od ich działania”.
Rozmowa dotknęła także zbliżającego się Marszu Niepodległości i napięć politycznych w kraju. Uczestnicy zgodzili się, że próba zakazania marszu byłaby ryzykowna. „Decyzja o odwołaniu wywołałaby jeszcze większe emocje i byłaby niezwykle ryzykowna” - ocenił Litwin, kierując uwagę ku odpowiednim zabezpieczeniom opartym na analizie ryzyka.
Lewandowski krytycznie odniósł się do zjawiska masowego przyjazdu polityków na miejsce zdarzenia. Pytał, czy obecność premiera, ministra i komendanta głównego realnie pomaga zespołowi zarządzania kryzysowego, wskazując, że dostępne są systemy wideokonferencji.
Edukacja i przygotowanie społeczeństwa
Rozmówcy zgodnie podkreślali brak przygotowania ludności cywilnej do zachowania w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Generał Polko przywołał ćwiczenia sprzed lat, podczas których ludzie zamiast się ukrywać, „wyszli, patrzyli, co się dzieje”. Przypomniał zasady obowiązujące w takich okolicznościach: „uciekaj, ukryj się, powiadom”.
Adam Litwin zwrócił uwagę na słabość komunikacji kryzysowej. Jego zdaniem brak jasnych, oficjalnych komunikatów sprzyja powstawaniu szumu informacyjnego, który ludzie „różnie interpretują”. Wskazał również na niską obecność samorządowców i urzędników na konferencjach poświęconych ochronie ludności i obronie cywilnej.
Litwin ostrzegł przed ryzykiem naśladownictwa, porównując je do niedawnych incydentów w polskich szkołach, które „nawzajem się nakręcały”. Jego zdaniem to uczestnicy przestrzeni publicznej mogą stać się „oczami i uszami” służb, zgłaszając niepokojące sygnały.
Tło i kontekst
Atak w Krakowie stanowi precedens w najnowszej historii Polski. Jak zauważyli rozmówcy, kraj dotąd pozostawał wolny od masowych strzelanin znanych z Europy Zachodniej czy innych części świata, mimo wcześniejszych pojedynczych tragedii, takich jak zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.
Litwin ocenił, że Polska „przestanie być taką białą plamą”, w której podobne zdarzenia się nie zdarzały. W reakcji na tragedię prezydent rozpoczął procedurę ogłoszenia żałoby narodowej, a w Krakowie żałoba ma obowiązywać do 11 listopada.
Metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś napisał w specjalnym liście: „Stała się rzecz straszna. Przemoc, agresja, nienawiść jeszcze raz uderzyły w nas w sposób przekraczający wszelkie granice”. Dodał, że „każdy z nas mógł być tam w tym czasie na rynku”.
Wnioski płynące z rozmowy wskazują na trzy obszary wymagające pilnej reakcji: realne dofinansowanie i reorganizację służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne, poprawę systemu szkolenia i wyposażenia policji oraz edukację społeczeństwa w zakresie zachowania w sytuacjach kryzysowych. Motywy sprawcy wciąż pozostają nieznane.