Powrót

Żaryn: Rosja bierze pod uwagę zabijanie Polaków

Rosja prowadzi przeciwko Polsce ciągłą wojnę wywiadowczą, której skala i brutalność narastają od 2022 roku - ostrzegł Stanisław Żaryn, były pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP, obecnie prezes Fundacji Instytut Bezpieczeństwa Narodowego, w rozmowie na kanale otwartym z Kamilą Baranowską. Zdaniem eksperta możliwa prowokacja z użyciem dronów, o której mówił minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, wpisuje się w kolejny etap tej wojny, a rosyjskie służby zakładają dziś, że skutkiem ich działań może być śmierć polskich obywateli.

Prowokacja jako codzienność

Żaryn podkreślił, że ostrzeżenia szefa MON nie oznaczają odkrycia zupełnie nowego zagrożenia, lecz sygnalizują konkretne informacje z raportów wywiadowczych.

„Jeżeli szef Ministerstwa Obrony Narodowej po Komitecie ds. Bezpieczeństwa wskazuje na jakieś nowe zagrożenie, to zakładam, że w raportach służb wywiadowczych pojawiły się sygnały o tym, że Rosja szykuje coś konkretnego” - powiedział.

Zaznaczył jednak, że rosyjskie prowokacje są dziś rutyną. „Wojna, którą nazywamy wojną hybrydową, a ja raczej mówię o wojnie wywiadowczej, jest po prostu prowadzona w sposób ciągły przeciwko Polsce” - stwierdził. Jak dodał, ostrzeżenia przed atakiem dronowym płyną również od służb państw bałtyckich, Finlandii i Rumunii, co wskazuje na zagrożenie dla całej wschodniej flanki NATO.

Eskalacja rok po roku

Ekspert nakreślił postępującą chronologię działań rosyjskich na terytorium Polski. W 2023 roku - jak mówił - Rosja po raz pierwszy szukała możliwości prowadzenia dywersji, by niszczyć infrastrukturę, w tym szlaki kolejowe wykorzystywane do transportów wojskowych i humanitarnych na Ukrainę.

W 2024 roku - według ustaleń polskich, litewskich i niemieckich - Rosja próbowała doprowadzić do katastrofy lotniczej nad Europą, podkładając ładunki w samolotach cargo. W 2025 roku, jak relacjonował Żaryn, uderzyła już w cywilną sieć kolejową, wysadzając tory i stwarzając zagrożenie dla pasażerów.

„Rosja w tej chwili bierze pod uwagę, że będzie zabijać Polaków. To jest coś, co Rosja bierze jako skutek, możliwy skutek swoich działań” - powiedział, powołując się na dokument ABW podsumowujący lata 2024-2025. Ocenił zarazem, że w polskiej opinii publicznej i wśród decydentów widoczne jest bagatelizowanie tych zagrożeń.

Scenariusz dronowy i wojna psychologiczna

Zdaniem Żaryna atak z użyciem dronów jest prawdopodobny z dwóch powodów. Pierwszym była zeszłoroczna prowokacja, gdy rój dronów wtargnął na terytorium Polski - operacja zidentyfikowana jako rosyjska, mająca według eksperta testować polskie reakcje.

Drugim czynnikiem jest rozwój rosyjskich systemów walki radioelektronicznej, na który wskazują służby państw bałtyckich. „Można na przykład przechwycić kontrolę nad dronami lecącymi przez terytorium rosyjskie” - wyjaśnił. Przechwycone ukraińskie drony były następnie wykorzystywane jako pociski do ataków na kraje bałtyckie. „Sygnały z ostatnich tygodni wskazują, że Rosjanie technologicznie są na to gotowi” - dodał.

Ekspert zwrócił uwagę na drugie dno takiej prowokacji: przypisanie ataku Ukrainie. „Jeżeli Rosja przeprowadzi prowokację dronową, to albo użyje tych dronów, które zostały wystrzelone przez Ukrainę, albo użyje spreparowanych dronów, które będą wyglądały jak ukraińskie” - po to, by natychmiast forsować interpretację, że „to Ukraina próbuje nas wciągnąć do wojny”.

Przypomniał, że po zabójstwie w Białej Podlaskiej rosyjska dezinformacja od razu zasugerowała, że sprawcami byli Ukraińcy. Wytwarzanie nieufności między Polakami a Ukraińcami określił jako jeden z głównych obszarów rosyjskiej propagandy od początku 2022 roku.

Polska wysoko na liście celów

Żaryn ocenił, że Polska jest celem rosyjskich służb „wyżej niż można by się spodziewać i na pewno wyżej niż opinia publiczna ma tego świadomość”. Wskazał trzy powody. Po pierwsze, Polska jest jednym z najbliższych sojuszników USA, a Rosji zależy na wypchnięciu Ameryki z Europy Środkowo-Wschodniej.

Po drugie, Rosja dostrzega potencjał Polski do organizowania koalicji przeciwdziałających jej wpływom. „To też jest powód do tego, żeby Polskę mocniej osłabiać, destabilizować i pokazywać jako kraj niewiarygodny” - stwierdził ekspert. Po trzecie, od 2022 roku Polska pozostaje krajem kluczowym dla wsparcia Ukrainy, dlatego jej „mentalne” odcięcie od Kijowa Rosja traktuje jako element własnej drogi militarnej.

Zarzuty wobec komunikacji rządu

Żaryn skrytykował sposób, w jaki rząd komunikuje zagrożenia. „Polski rząd jest trochę niespójny, jeżeli chodzi o komunikację strategiczną i społeczną” - ocenił, wskazując na porzucenie bieżącego informowania analitycznego oraz działania podejmowane ad hoc.

Za najpoważniejszy problem uznał wciąganie kwestii bezpieczeństwa w rozgrywkę polityczną. „Mamy rodzaj spłycenia tego problemu, jakim jest stan bezpieczeństwa Polski, i sprowadzenie go do pewnej pałki politycznej w rozgrywkach wewnętrznych” - powiedział, odnosząc się do jednoczesnych ostrzeżeń przed rosyjskim atakiem i oskarżeń pod adresem opozycji o współpracę z rosyjskimi służbami.

Ekspert ostrzegł zarazem przed wywoływaniem paniki. „Rosja zastrasza nas po to (…), żeby wymusić na nas odpowiednie zachowanie, również to polityczne. (…) Nie powinniśmy jej pomagać, zastraszając sami siebie” - stwierdził, apelując o „chłodną kalkulację” zamiast emocji. Za nietrafną uznał wcześniejszą narrację premiera o możliwej pełnoskalowej inwazji w ciągu kilku miesięcy.

Słabość służb i braki finansowe

Zdaniem Żaryna diagnoza rządu rozmija się z działaniem. „Nie potrafimy zapobiegać kolejnym aktom dywersji, (…) płoną różne magazyny w Polsce i rząd przypisuje to Rosji, a jednocześnie widzimy, że państwo polskie nie jest w stanie skutecznie tych ludzi namierzać” - wyliczał, wskazując na niskie wyroki i uzależnienie od informacji przekazywanych przez sojuszników.

Odpowiedzialność za ten stan przypisał poziomowi politycznemu. „Polskie służby trzeba wzmacniać, jesteśmy krajem o najsłabszym finansowaniu służb specjalnych w NATO. Albania nas ratuje przed ostatnim miejscem” - powiedział. Skrytykował też prace komisji śledczej ds. Pegasusa, twierdząc, że wpływają one na bieżącą pracę służb walczących z rosyjskim wywiadem.

Ekspert zestawił to z wydatkami na obronność, które uznał za potrzebne i utrzymane przez obecny rząd. Zaznaczył jednak, że zdolności militarne służą odstraszaniu, podczas gdy „tu i teraz” potrzebne jest wzmocnienie finansowe, kadrowe i zarządcze służb specjalnych, „które od lat są na wojnie”.

Nowe metody rosyjskiego wywiadu

Żaryn opisał zmianę taktyki po 2022 roku. Wtedy Polska wydaliła 45 osób z placówek dyplomatycznych będących w rzeczywistości funkcjonariuszami rosyjskich wywiadów; podobne kroki podjęły inne kraje NATO. Pozbawiło to Rosję możliwości prowadzenia klasycznej agentury z pozycji placówkowej.

W zamian rosyjski wywiad przeszedł do modelu „agentów jednorazowych”. „Szuka się osoby zdolnej do przeprowadzenia konkretnej akcji” - wyjaśnił ekspert. Werbunek odbywa się w mediach społecznościowych i przez ogłoszenia, między innymi na rosyjskim Telegramie, a rozliczenia prowadzone są w kryptowalutach. Zadania eskalują od napisów na murach i fotografowania obiektów aż po „zlecenia związane z zabójstwami politycznymi, wysadzaniem torów”.

Do tego dochodzą profesjonalne grupy dywersyjne kierowane na teren Polski, jak w przypadku wysadzenia torów pod Garwolinem. „Nie możemy tu polegać na przypadku, nie możemy polegać na szczęściu, musimy mieć lepsze, profesjonalniejsze służby” - podkreślił Żaryn.

Cyberwojna i ochrona ludności

W obszarze cyberbezpieczeństwa ekspert ocenił przygotowanie Polski jako „całkiem niezłe” i „na wysokim poziomie merytorycznym”, spięte w krajowy system cyberbezpieczeństwa. Wskazał jednak na zaniedbania - w 2025 roku doszło do ataku na farmy wiatrowe i próby destabilizacji systemu elektroenergetycznego, o czym mówił premier Donald Tusk.

Żaryn sprostował określenie wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego o „zimnej wojnie” w cyberprzestrzeni. „Ona nie jest zimna, ona jest bardzo gorąca i bardzo intensywna” - stwierdził, wymieniając wśród atakujących także Białoruś, Koreę Północną, Iran i Chiny oraz ostrzegając przed atakami z użyciem sztucznej inteligencji.

Odnosząc się do ochrony ludności, ekspert za fasadowe uznał niektóre działania, w tym rozesłany podręcznik bezpieczeństwa - „dobrze, że powstał (…), bo treść budzi pewne wątpliwości”. Skrytykował narrację o plecakach ewakuacyjnych: „Nam nie chodzi o to, żeby uciekać (…), nam chodzi o to, żeby skutecznie stawiać opór”.

Dezinformacja na styku polsko-ukraińskim

Żaryn potwierdził rosyjskie zaangażowanie w podsycanie napięć między Polską a Ukrainą, powołując się na operację z użyciem sztucznej inteligencji. Wskazał na „dużą produkcję różnego rodzaju fałszywych filmików”, mających sugerować, że ukraińscy żołnierze niszczą polskie symbole narodowe.

Zaznaczył, że Rosjanie wykorzystują realne emocje społeczne. „Jeżeli są w stanie stworzyć problem sztucznie, to to robią, ale jeżeli są w stanie podsycać problemy, które są niezależne od nich, to też tak działają” - powiedział, przypominając wcześniejsze wykorzystanie zabójstwa na Nowym Świecie w Warszawie.

Ekspert zaapelował o świadomość przy udostępnianiu treści w mediach społecznościowych i zachęcił do korzystania z analiz think tanków, w tym OSW, PISM oraz fundacji zajmujących się dezinformacją.