Powrót

Ziemkiewicz: stary świat się wysypał, a nowy dopiero kiełkuje

Rafał Ziemkiewicz w programie "Kanał Otwarty" ocenił, że Zachód wszedł w epokę głębokiego przełomu porównywalnego z końcem epoki wiktoriańskiej. Publicysta argumentował, że dotychczasowy ład - oparty na dominacji cywilizacji zachodniej, prawie międzynarodowym i pokoju w centrum świata - rozpada się pod naciskiem zmian technologicznych, kryzysu tożsamości elit i rosnącej potęgi Chin. Rozmowa dotyczyła wojny, przyszłości Europy oraz miejsca Polski w nowym układzie sił.

Wschodnie i zachodnie rozumienie wojny

Ziemkiewicz rozpoczął od pytania, czy Polska jest już w stanie wojny. Odpowiedź uzależnił od definicji. „Jeżeli po europejsku według Machiavellego, to nie. Jeżeli po chińsku według mistrza Sun Zi, to tak” - stwierdził, wskazując na wschodnie podejście, w którym rywalizacja jest rodzajem wojny.

Zdaniem publicysty cywilizacja zachodnia wypracowała metody rywalizacji cywilizowanej, natomiast w kulturze chińskiej - jego zdaniem kształtującej dziś świat - "Bogiem jest skuteczność". To, co skuteczne, uznawane jest za dobre. Zachód, według Ziemkiewicza, kieruje się podobną logiką, lecz "okrywa ją obłudą", odwołując się do praw i zasad.

Rozmówca przypomniał, że od 1945 roku świat żył w okresie względnego pokoju, w którym prawo międzynarodowe - nawet omijane - było jakoś szanowane. Zwrócił jednak uwagę, że przez cały ten czas nie było dnia bez wojny, choć konflikty toczyły się na peryferiach i miały charakter wojen zastępczych (proxy wars), za którymi stały interesy Zachodu i bloku wschodniego.

Od ropy naftowej do metali rzadkich

Kluczową przyczyną obecnego przełomu Ziemkiewicz uczynił zmianę geostrategicznych łańcuchów dostaw wywołaną przez nowe technologie. Przypomniał historyczną decyzję o przestawieniu brytyjskiej floty z węgla na ropę naftową, co określiło całą geopolitykę XX wieku, łącznie z kryzysem naftowym lat 70.

Według publicysty era ropy dobiega końca - jej "łabędzim śpiewem" są napięcia wokół cieśniny Ormuz i Bab al-Mandab. Nastała epoka metali rzadkich, których wydobycie generuje ogromne szkody ekologiczne. Ziemkiewicz podkreślił, że Chiny świadomie zainwestowały w ten segment jeszcze w latach 90., korzystając z braku oporu społecznego wobec zalewania obszarów wodą przy płukaniu rud.

"Efekt jest taki, że oni teraz trzymają Zachód za metale rzadkie" - ocenił. Do przyczyn przełomu zaliczył także wojny kulturowe i przyspieszone migracje. Zastrzegł jednocześnie, cytując swoją córkę, że "100 procent ludzi, którzy mylą koincydencję z korelacją, w końcu umiera" - trudno bowiem odróżnić, co jest przyczyną, a co skutkiem.

Choroba autoimmunologiczna Zachodu

Centralną tezą rozmowy było stwierdzenie, że Zachód przestał wierzyć w siebie. Ziemkiewicz przyznał, że cywilizacja zachodnia osiągnęła bezprecedensowy poziom zdrowia, dobrobytu i długości życia - a jednocześnie odrzuciła własną kulturę i tradycję.

Publicysta porównał to zjawisko do choroby autoimmunologicznej, w której mechanizmy odpornościowe niszczą własny organizm. Jego zdaniem warstwa ekspercka - inteligencja, na Zachodzie określana z drwiną jako "jajogłowi" - obróciła się przeciwko własnej cywilizacji. "Od 50 lat tak zwany intelektualista to jest człowiek, który wie, że cała historia białego człowieka to jest prześladowanie kolorowych, mniejszości seksualnych, kobiet" - mówił.

Ziemkiewicz odwołał się do książki Douglasa Murraya "Wojna przeciwko Zachodowi", przywołując scenę, w której amerykańska ambasador przy ONZ wygłasza litanię win Ameryki, po czym atakują ją przedstawiciele Chin, Rosji i państw arabskich. Wskazał także na Francję, gdzie - jak twierdził - regularnie płoną kościoły w wyniku podpaleń, o których "politycznie niepoprawnie jest mówić".

Trzy filary upadku według Haidta

Jako klucz do zrozumienia kryzysu Ziemkiewicz wskazał książkę Jonathana Haidta i Grega Lukianoffa "Rozpieszczony umysł". Opisuje ona trzy odwrócone prawdy prowadzące do rozkładu społeczeństwa.

Pierwszą jest zanegowanie zasady, że cierpienie i trudność są niezbędne do osiągnięcia sukcesu - "no pain, no gain", "per aspera ad astra". Nowa pedagogika zakłada, że nikt nie może sprawiać jednostce dyskomfortu. Publicysta przytoczył badania, według których 70 procent studentów amerykańskich uczelni uważa, że nie należy uczyć o Holokauście, jeśli sprawia to komuś przykrość.

Drugą przetrąconą prawdą jest dawna zasada "nie ufaj pierwszemu wrażeniu" - dziś zastąpiona przekonaniem, że pierwsza myśl jest święta i niepodważalna. Trzecia dotyczy fundamentu cywilizacji chrześcijańskiej: przekonania, że granica między dobrem a złem przechodzi przez każdego człowieka. Współcześnie młodzi ludzie uczeni są, że są idealni, a winni są zawsze inni.

Trump jako objaw, nie odpowiedź

Ziemkiewicz uznał, że Zachód znajduje się w fazie chaosu, w której odpowiedzią na słabości establishmentu są Donald Trump, AfD i Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen - ruchy o "równie fatalnych receptach". Do opisu tego momentu posłużył się dramatem Sławomira Mrożka "Tango".

"Trump jest, jednak ja nie uważam go za odpowiedź, uważam go za objaw po prostu" - stwierdził. W jego interpretacji Trump to Artur próbujący przywrócić stare formy, które okazały się bezużyteczne. Publicysta przyznał się do rozczarowania: "Dałem się nabrać tak jak miliony Amerykanów", zarzucając prezydentowi łamanie obietnic, między innymi tej o niewciąganiu Ameryki w wojny na Bliskim Wschodzie.

Ziemkiewicz szczegółowo opisał kryzys Partii Demokratycznej, powołując się na książkę dwóch amerykańskich dziennikarzy o ukrywaniu stanu zdrowia Joego Bidena. Wskazał na spadające zaufanie Amerykanów do własnego państwa - z niemal 80 procent w połowie XX wieku do około 30 procent obecnie. Ostrzegł, że w konfrontacji z mocarstwem taka spójność jest słaba.

Europa i widmo utraty suwerenności

Publicysta ostro skrytykował wystąpienie Ursuli von der Leyen w Parlamencie Europejskim, określając je jako "głupotę breżniewowską". Zarzucił jej deklarowanie, że sukcesem Komisji Europejskiej jest wymiana rządów w krajach członkowskich na posłuszne.

Ziemkiewicz przewidział, że jeśli AfD i Zjednoczenie Narodowe przejmą władzę we Francji i Niemczech, powtórzy się scenariusz z Polski po 2015 roku - "bunt elit w sensie aparatu korporacji zawodowych przeciwko demokratycznie wybranej władzy". Prognozował narastającą anarchię i paraliż państwa przez sabotaż aparatu urzędniczego.

Publicysta przywołał fenomen Andrzeja Leppera jako przykład energii buntu, która pchnęła zmianę władzy w 2015 roku. Podkreślił jednak, że nowe ruchy nie mają realistycznych recept: "Establishment europejski jest beznadziejny, ale na kogo go wymienić". Za największe zagrożenie dla Polski uznał nie Rosję, lecz koncepcję "europejskiej Jugosławii" - budowy państwa europejskiego na wzór pruskiego podboju Niemiec zachodnich w XIX wieku.

Ziemkiewicz zwrócił uwagę, że kraje europejskie traktują Polskę jak obszar postkolonialny. Jako przykład wskazał regulacje ETS niszczące polski przemysł ceramiczny oraz cła węglowe (CBAM) nałożone na Chiny, lecz omijane przez producentów przenoszących produkcję do Indii.

Polska między Ameryką a Chinami

Ziemkiewicz przedstawił tezę, że Polska "coraz mniej leży między Rosją a Niemcami, a coraz bardziej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami". Rosję określił jako junior partnera Chin, którego centrala znajduje się faktycznie w Pekinie.

Odnosząc się do inwazji na Ukrainę, publicysta stwierdził paradoksalnie: "Dziękujmy Bogu za tego Putina". Argumentował, że mądrzejszy przywódca przyjąłby ofertę resetu Baracka Obamy i wprowadził Rosję do bloku antychińskiego, a ceną byłaby wspólna z Niemcami kontrola nad Europą Środkową - co oznaczałoby koniec polskiej niezależności.

Ziemkiewicz opisał świat rządzony przez "czterech pierników" o megalomańskich wizjach: chińskiego przywódcę realizującego testament Mao, Putina odbudowującego Związek Sowiecki, Trumpa wskrzeszającego doktrynę Monroego oraz przywódcę Izraela dążącego do wielkiego Izraela. Wskazał również na nowy podmiot polityki - globalne korporacje, jak BlackRock obracający 40 bilionami dolarów, których jedynym historycznym odpowiednikiem była Kompania Wschodnioindyjska.

Cywilizacja strachu

Powołując się na książkę Franka Furediego, Ziemkiewicz określił Zachód mianem cywilizacji strachu. Jan Paweł II nazywał ją cywilizacją śmierci, lecz - zdaniem publicysty - trafniejsze jest stwierdzenie, że jest to cywilizacja, która śmierć usunęła z pola widzenia.

Publicysta zilustrował to opowieścią o dziewięcioletnim Amerykaninie, który na wieść o śmierci babci zapytał, kto ją zabił, ponieważ nie wiedział, że człowiek umiera z przyczyn naturalnych. Wskazał, że współczesne społeczeństwo nie chce mierzyć się z trudnymi pytaniami, bo "na śmierć nie ma odpowiedzi".

Według Ziemkiewicza strach ogranicza zdolność Zachodu do działania. O ile w czasie II wojny światowej Ameryka mogła wysyłać wojska i akceptować straty w imię celów imperialnych, o tyle dziś warunkiem interwencji jest, by "żaden żołnierz nie zginął". To - jego zdaniem - tłumaczy słabą pozycję Zachodu w starciu cywilizacji i niezdolność do pokonania Putina mimo posiadanych środków.

Kryzys jako szansa

Mimo pesymistycznej diagnozy Ziemkiewicz dostrzegł światło. Za odpowiedź na rozkład więzi społecznych uznał odradzanie się wspólnoty na poziomie narodów, wbrew - jak to ujął - "gęganiu o nacjonalizmach".

Publicysta powołał się na koncepcję nadprodukcji elit Petera Turchina jako trafne wyjaśnienie kryzysu. Wskazał, że klasa panująca zamknęła kanały awansu społecznego, przyznając sobie monopol na myślenie i rządzenie, co doprowadziło do narastania nastrojów rewolucyjnych i zaniku poczucia wspólnoty niezbędnego do funkcjonowania demokracji.

"Kryzys zawsze jest szansą. Kryzys jest momentem upadku, ale jest też momentem tworzenia czegoś nowego" - podsumował Ziemkiewicz. Przyznał, że nowe technologie komunikacji niszczą dotychczasowe więzy, lecz budują nierozpoznane jeszcze nowe. Odwołując się do Hegla, stwierdził, że łatwiej dostrzec objawy rozpadu niż kiełki nowego porządku, ponieważ "sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu".

Rozmowa, przeprowadzona w programie "Kanał Otwarty", wpisuje się w szerszą debatę o kryzysie liberalnego ładu, wzroście ruchów nacjonalistycznych w Europie oraz rywalizacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Ziemkiewicz konsekwentnie prezentował perspektywę, w której obecny chaos jest fazą przejściową między wyczerpanym porządkiem a nieznanym jeszcze kształtem świata - a kluczowym wyzwaniem dla Polski pozostaje zdolność do sformułowania i realizacji własnych interesów, zanim historyczne okno możliwości ponownie się zamknie.