Polska podpisała nową umowę obronną z Niemcami, politycy Koalicji Obywatelskiej a szpitale
Polska i Niemcy z nową umową obronną. Bez gwarancji bezpieczeństwa
Polska i Niemcy podpisały w środę w Warszawie nową umowę o współpracy obronnej, która ma dostosować ramy wzajemnej kooperacji wojskowej do zagrożeń w Europie Środkowo-Wschodniej. Dokument sygnowali wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef niemieckiego resortu obrony Boris Pistorius.
Porozumienie zawarto w 35. rocznicę przyjęcia przez oba państwa traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Polski resort obrony wskazał, że umowa precyzuje zasady kooperacji uzupełniającej działania w ramach NATO i Unii Europejskiej. Wśród kluczowych obszarów wymieniono mobilność wojskową, współdziałanie na Morzu Bałtyckim, cyberbezpieczeństwo oraz wsparcie logistyczne.
Według Radia RMF FM strona polska nie zgodziła się na zawarcie w dokumencie gwarancji bezpieczeństwa - w przeciwieństwie do analogicznej umowy z Francją z ubiegłego roku. Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski tłumaczył, że relacje polsko-niemieckie uregulowano zwykłą umową, a nie traktatem, ze względu na stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego wobec Niemiec.
Boris Pistorius podkreślił konieczność wzmocnienia wschodniej flanki NATO i wskazał, że współpraca obu krajów powinna koncentrować się na rozbudowie potencjału odstraszania.
Unia Europejska szuka kanałów rozmów z Rosją
Według portalu Politico biuro przewodniczącego Rady Europejskiej Antónia Costy od kilku tygodni prowadzi krótkie kontakty z rosyjskimi dyplomatami. Ich treści nie ujawniono - mają dotyczyć ochrony interesów Wspólnoty. Costa koordynuje działania z przywódcami państw członkowskich.
Przeciwne bezpośrednim rozmowom z Moskwą są Polska, Estonia, Litwa i Łotwa, argumentując, że takie kontakty osłabiłyby presję na Kreml. Za wznowieniem dialogu opowiadają się przede wszystkim prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Włoch Giorgia Meloni oraz sam Costa. Sprawa będzie omawiana podczas dzisiejszego szczytu w Brukseli, choć decyzja o wyznaczeniu głównego negocjatora prawdopodobnie nie zapadnie.
G7 zapowiada nowe sankcje na Rosję
Grupa G7 na zakończenie dwudniowego szczytu we Francji przyjęła wspólną deklarację, w której zapowiedziała zwiększenie presji gospodarczej na Rosję i utrzymanie wsparcia militarnego dla Ukrainy. Nowe sankcje mają objąć głównie rosyjski sektor paliw kopalnych. W dokumencie trzykrotnie pada nazwisko Donalda Trumpa - najbardziej rozwinięte gospodarki świata liczą na powrót Waszyngtonu do polityki sankcji po wynegocjowaniu przez USA porozumienia pokojowego z Iranem.
Od marca amerykańskie restrykcje wobec Rosji pozostawały zawieszone w celu stabilizacji rynku ropy, zaburzonego zablokowaniem cieśniny Ormuz. Ukraina ma otrzymać od sojuszników wzmocnienie obrony powietrznej, pociski przechwytujące oraz rakiety dalekiego zasięgu. G7 rozważa też przekazanie Kijowowi licencji na produkcję sprzętu wojskowego, co rozszerzyłoby możliwości ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego.
Środowe rozstrzygnięcia w Warszawie, Brukseli i na szczycie G7 układają się w spójny obraz: europejscy partnerzy próbują równolegle wzmacniać własny potencjał obronny i utrzymać presję na Rosję, jednocześnie szukając ścieżek dyplomatycznych w warunkach zmniejszonego zaangażowania USA pochłoniętych kryzysem irańskim.